O "Almanachu
Ziemi Limanowskiej"

Myśl założenia nowego pisma poświęconego Ziemi Limanowskiej zrodziła się wśród działaczy Towarzystwa Miłośników Ziemi Limanowskiej u schyłku roku 1998.

Charakter nowej inicjatywy wydawniczej określono bardzo ogólnie na Walnym Zebraniu TMZL, które odbyło się 28 grudnia 1998 roku: miał to być kwartalnik społeczno-kulturalny, obejmujący swym zasięgiem cały powiat limanowski. Funkcję redaktora naczelnego powierzono Jerzemu Bogaczowi, który wcześniej przez pięć lat był redaktorem naczelnym "Echa Limanowskiego" i miał wieloletnie doświadczenie w pracy dziennikarskiej.

W tym czasie w Limanowej ukazywały się już dwa zaakceptowane przez czytelników pisma regionalne - miesięczniki: "Gazeta Limanowska" i "Echo Limanowskie". Ulokowanie się na tym rynku nie było sprawą łatwą. Jeszcze trudniejsze wydawało się skompletowanie zespołu autorów chętnych do pisania i nie związanych bliżej z dotychczas istniejącą prasą, a także zdobycie funduszy. Załatwienia tej ostatniej sprawy podjął się zarząd Towarzystwa na czele z jego nową przewodniczącą - Łucją Krzyżkowiak. Zachętą i pomocą służyli także członkowie niewielkiego zespołu redakcyjnego, pełniący równocześnie ważne funkcje we władzach TMZL: Halina Matras, Jan Wielek i Bronisław Wrona. Mimo wsparcia i deklarowanej pomocy okres tworzenia nowego pisma trwał długo. Od podjęcia decyzji o jego wydawaniu (grudzień 1998) do chwili ukazania się pierwszego numeru (lipiec 2000) upłynęło półtora roku.

W tym okresie rodził się szczegółowy wizerunek pisma. Chodziło o to, by stworzyć coś nowego, jak najmniej podobnego do już istniejących tytułów. O owej inności miały decydować: częstotliwość ukazywania się, powiatowy zasięg pisma, format z szeregu B, jakość papieru, oprawy, okładki, układ graficzny. Podglądaliśmy wiele innych pism o podobnym charakterze, powstawały kolejne makiety, wysłuchiwaliśmy rad szefa naszej przyszłej drukarni Wojciecha Golachowskiego, przeprowadzaliśmy próby w zaprzyjaźnionym studiu graficznym "Biker". Równocześnie trwał nieustający "konkurs" na tytuł kwartalnika. Propozycji było kilkanaście. w końcu zdecydowaliśmy się na tytuł wymyślony przez Jana Wielka - dyrektora Muzeum Regionalnego w Limanowej: "Almanach Ziemi Limanowskiej".

Jak pisał pomysłodawca "Almanach - to w języku staroarabskim miejsce, gdzie się każe przyklękać wielbłądom (czyli w źródlanych oazach), w średniowiecznej łacinie opowiadanie zasłyszane (być może w oazach), jak również kalendarz z astronomicznymi bądź też astrologicznymi informacjami. Od XVI wieku w almanachach zaczęto umieszczać także różne informacje dotyczące na przykład jarmarków, systemów monetarnych i inne użytkowe wiadomości. Współcześnie nazywa się tak zbiory tekstów różnych autorów dotyczące jednego tematu, bądź też określonego terytorium."

Tak oto narodził się "Almanach Ziemi Limanowskiej". Jego pierwszy numer odebraliśmy z drukarni w Nowym Sączu 18 lipca 2000 roku. w dniu tym w sali obrad Urzędu Miasta odbywała się uroczystość wręczenia odznaki "Za zasługi dla miasta Limanowa" urodzonemu na Ziemi Limanowskiej (w Kostrzy) dominikaninowi ojcu Konradowi Hejmo - dyrektorowi Duszpasterskiego Ośrodka dla Pielgrzymów Polskich w Watykanie. To właśnie on został obdarowany "ciepłym" jeszcze "Almanachem" i stał się pierwszym jego czytelnikiem.

W kilka dni później, w czwartek 27 lipca 2000 roku w Galerii Sztuki Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej odbyło się spotkanie promocyjne z okazji ukazania się pierwszego numeru nowego kwartalnika. Sala była pełna, a cieszyć musiało to, że oprócz mieszkańców miasta na promocję "Almanachu" przybyło wielu miłośników regionu z odległych niekiedy zakątków powiatu.

Pismo zostało bardzo życzliwie przyjęte zarówno przez uczestników spotkania i czytelników jak również przez znawców czasopiśmiennictwa regionalnego i środowiska opiniotwórcze. w listopadowym numerze czasopisma "Regionalista Małopolski" pisano o "... Almanachu Ziemi Limanowskiej nowym, przepięknie wydanym czasopiśmie Towarzystwa Miłośników Ziemi Limanowskiej" składając redakcji gratulacje z okazji "tak znakomitego debiutu". W podobnym tonie utrzymanych było wiele innych publikacji spośród których warto przytoczyć opinię Jolanty Bugajskiej, zamieszczoną w "Gazecie Krakowskiej": "To czasopismo przez swoją szatę zewnętrzną i merytoryczną treść samo się chwali". Nie był to głos odosobniony. Jesienią 2001 roku na łamach "Dziennika Polskiego" przekonywano: "...trzeba po prostu wziąć do ręki "Almanach", do czego gorąco namawiamy". Wiele satysfakcji dostarczyła nam także zwięzła opinia wyrażona w liście dr Elżbiety Ciborskiej z Warszawy, która w marcu bieżącego roku napisała: "Otrzymałam przepiękne wydawnictwo i widzę, ze "Almanach uprawia celująco regionalizm".

Powszechnie chwalony jest poziom edytorski "Almanachu", dlatego warto powiedzieć słów kilka o jego twórcach: projekt okładki i jej przygotowanie do druku jest dziełem nowosądeckiego Studia Graficznego "Biker" Beaty i Marcina Berezowskich, druk zleciliśmy wypróbowanej firmie "Goldruk" Wojciecha Golachowskiego z Nowego Sącza. Za kolportaż kwartalnika odpowiedzialny jest skarbnik TMZL Bronisław Wrona. Skoro już mowa o sprawach wydawniczych warto dodać, że nakład pierwszych dwóch numerów wynosił po 800 egzemplarzy, następnych po 600.

Do wyglądu pisma redakcja zawsze przywiązywała dużą wagę. w pierwszych dwóch numerach na okładce stosowaliśmy mozaikę zdjęć, ale pomysł ten został zarzucony pod wpływem opinii naszych czytelników i sprzedawców, którzy uważali, że poszczególne numery wizualnie są zbyt do siebie podobne. Od numeru trzeciego na okładce zagościły więc pojedyncze zdjęcia i wyszło to niewątpliwie "Almanachowi" na dobre. Okładkowe fotografie dobieraliśmy bardzo starannie, dążąc do tego by ukazywały Ziemię Limanowską, wiązały się z porą roku, a przy tym były piękne i oryginalne. Dostrzegali to nasi czytelnicy. Po ukazaniu się numeru szóstego recenzent "Dziennika Polskiego" pisał: "...na okładce wita nas cudnej urody zdjęcie ks. Jana Zająca, na którym morze mgieł ściele się między Ćwilinem a Śnieżnicą (...) po zobaczeniu takiego zdjęcia można się w Beskidzie Wyspowym zakochać od pierwszego wejrzenia". Przywykły do pięknych widoków dyrektor Gorczańskiego Parku Narodowego, często goszczący na łamach "Almanachu" Janusz Tomasiewicz pisał w liście do redakcji o numerze zimowym z roku 2002: "... na uwagę zasługuje zdjęcie na okładce. Jest wspaniałe. Proszę pogratulować autorowi" (był nim Marek Dudek). Wielu zwolenników miały też fotografie Roberta Widzisza (wiosna 2001) oraz Zbigniewa Sułkowskiego (lato 2001). To ostatnie zdjęcie (widok z polany Stoły) urzeka kompozycją kadru, światłem, kolorytem i niezwykłym klimatem letniego popołudnia.

Od początku zakładaliśmy, że "Almanach" będzie wydawnictwem bez reklam i tak też jest. To doprawdy zupełny chyba wyjątek pośród pism regionalnych. Nakłada to oczywiście na Zarząd Towarzystwa niełatwy obowiązek zdobywania funduszy. Wielkie zasługi w tej dziedzinie mają: Łucja Krzyżkowiak i Halina Matras. Ujmując rzecz dość ogólnie, źródła finansowania są trzy: dochody ze sprzedaży, fundusze własne TMZL oraz dotacja Ministerstwa Kultury. Ta finansowa pomoc niewątpliwie nobilituje w pewnym sensie nasze pismo; wszak ministerstwo wspiera tylko przedsięwzięcia najlepsze, stale się im uważnie przyglądając. Wysoki poziom kwartalnika tworzą także współpracujący stale z redakcją autorzy. Do najczęściej prezentujących swe teksty, fotografie i rysunki należą (w porządku alfabetycznym): Jerzy Bogacz, Jarosław Czaja, Stanisław Czachura, Genowefa Drożdż-Kęska, Jacek Drożdżak, Andrzej Gruszczyk, Olga Illukiewicz, Maria Kowalska, Zbigniew Sułkowski, Janusz Tomasiewicz, Robert Widzisz, Jan Wielek oraz ksiądz Jan Zając. Swój udział w pracy redakcji mają także Anna Bogacz i Daria Bogacz, zajmujące się przygotowaniem tekstów do druku i korektą. Niewątpliwym sukcesem redakcji jest skupienie wokół kwartalnika wielu autorów z terenu całego powiatu, nauczycieli a także naukowców pracujących nad tematami związnymi z Ziemią Limanowską takich jak: dr Andrzej Kulig z Warszawy, ks. dr hab. Maciej Ostrowski, prof. Wacław Urban, dr Józef Szymon Wroński z Krakowa, Janusz Tomasiewicz - dyrektor Gorczańskiego Parku Narodowego.

Mimo młodego wieku "Almanach Ziemi Limanowskiej" ma na swym koncie kilka sukcesów i ciekawych inicjatyw. Zaliczyć do nich można przygotowanie materiałów na Wielopokoleniowy Zjazd Absolwentów Liceum Pedagogicznego we wrześniu 2000 roku, powołanie do życia Klubu Literackiego TMZL, patronat nad przygotowaniem i wydaniem Wielkiej Księgi Limanowian.

W pierwszym numerze tak pisaliśmy do czytelników o naszych zamiarach: "Oddajemy do waszych rąk nowe czasopismo regionalne ukazujące się z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Ziemi Limanowskiej. o charakterze tego kwartalnika mówi wiele jego tytuł. Formuła almanachu pozwala na prezentowanie prac i wypowiedzi o bardzo różnym charakterze - od wspomnień, poprzez formy dziennikarskie i utwory literackie aż po fragmenty prac naukowych. Ich wspólną cechą ma być związek z regionem, jego kulturą i problemami.

Region, któremu pismo ma służyć to Ziemia Limanowska. Nazwę tę, w czasach gdy powstawało nasze Towarzystwo, utożsamiano z terenem powiatu limanowskiego; od dzikich zakątków Gorców na południu, po bogate w historyczne pamiątki okolice Szczyrzyca na północy. Od Męciny i Świdnika na wschodzie, po Mszanę Dolną i grzbiet Lubogoszczy na zachodzie.(...)

Cykl wydawniczy związany z porami roku decyduje o tym, że pismo nie ma charakteru gazety starającej się nadążać za bieżącymi wydarzeniami. Chcielibyśmy się przyglądać rzeczywistości z dystansu, sięgać często w przeszłość z tą myślą, aby przyszłości nie dać oderwać się od korzeni."


Oficjalnie siedzibą redakcji "Almanachu Ziemi Limanowskiej" jest budynek Towarzystwa Miłośników Ziemi Limanowskiej przy ul. Bronisława Czecha 3. Prawdę mówiąc jest to jednak tylko adres do korespondencji. Redakcja zbiera się i pracuje w różnych miejscach - najczęściej w gościnnych progach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej, gdzie wszystkim jest najbliżej. Tam także umawiamy się często na rozmowy z autorami tekstów i fotografii.

Zdawać by się mogło, że tytuł naszego kwartalnika nie należy do nadzwyczaj rzadkich, czy oryginalnych; wszak nawet w stronach nam najbliższych ukazują się: "Almanach Sądecki" i "Almanach Muszyny". A przecież pierwszy wyraz naszego tytułu dla niektórych brzmi...egzotycznie. Warto więc na koniec przytoczyć związaną z tym anegdotę, by opowieść o "Almanachu Ziemi Limanowskiej" - piśmie nieco poważnym, zakończyć z humorem.
Wiele pracy kosztowało nas przygotowanie do druku artykułu o klimacie Limanowej autorstwa Andrzeja Kuliga - warszawskiego naukowca rodem z Limanowej. Tekst wymagał wielu poprawek i korekt, które przekazywaliśmy sobie nawzajem za pośrednictwem faksu. Pewnego razu, ze względu na pośpiech, zmuszeni byliśmy skorzystać z faksu w jednej z zaprzyjaźnionych nowosądeckich instytucji. Podaliśmy panu Andrzejowi ten numer, zapominając uprzedzić o wszystkim miłe panie w sekretariacie. Kiedy więc dotarła do nich dziwna korespondencja z intrygującym słowem "almanach" w nagłówku, długo zastanawiały się co to takiego, od kogo, i do kogo, a potem - węsząc pomyłkę - zaczęły szukać gorączkowo po całym Nowym Sączu jakiegoś tajemniczego Araba - Almanacha... Czyżby miało to jakiś trudno uchwytny związek z dalekim rodowodem naszego tytułu, o którym wspominał Jan Wielek?