Józef Szymon Wroński
Limanowskie witraże Mehoffera

Czy Józef Mehoffer - wybitny malarz i projektodawca witraży zaprojektował witraże do limanowskiego kościoła?
Próba wstępnego rozpoznania: Odpowiadając już na samym początku twierdząco na to zadawane od dawien dawna przez wielu wątpiących i niedowierzających pytanie, spójrzmy na fakty i przebieg interesujących nas zdarzeń: Jak doszło do tego, że ten wybitny malarz i projektodawca witraży m.in. do Katedry Wawelskiej, Katedry we Fryburgu szwajcarskim i wielu innych kościołów w Polsce (np. dla Płocka, Gołuchowa, Jutrosina koło Leszna, Włocławka) zaprojektował również witraże do naszej obecnie już zacnej i utytułowanej Bazyliki Limanowskiej.
Spójrzmy zatem na wymowę samych faktów. A oto one: 6 października 1921 r. ks. bp dr Leon Wałęga (1859-1933) - ordynariusz tarnowski dokonuje konsekracji kościoła limanowskiego. Na tę uroczystość zdążono z instalacją witraży prezbiterialnych: Wizja i cud św. Jana z Mathy i św. Kazimierz Królewicz pod krzyżem projektu wybitnego warszawskiego malarza Konrada Krzyżanowskiego (1872-1922) (poddanych niedawno po blisko 80-letniej "służbie" generalnej renowacji w Zakładzie Witrażowym Tomasza Furdyny w Krakowie). Po pół roku od tej uroczystości ciężko chory Konrad Krzyżanowski umiera 25 maja 1922 roku w 50. zaledwie roku życia. Żal i smutek po zgonie tak wielkiego artysty opanował środowiska twórcze w kraju, a przede wszystkim środowisko warszawskie. Szkoda, ogromna szkoda wzdychał Zdzisław Mączeński (1878-1961) - architekt limanowskiej bazyliki, bowiem to on powierzył Krzyżanowskiemu - najwybitniejszemu z ówczesnych malarzy w środowisku warszawskim pracę nad witrażami i ten artysta miał zaprojektować wszystkie witraże do limanowskiego kościoła. Wiadomość o śmierci młodego przecież jeszcze artysty zasmuciła wielce budowniczego limanowskiej świątyni. Nie pierwszy to już raz doświadczał ks. Kazimierz Łazarski (1858-1944) w swoim życiu trudnych momentów. No cóż, niezbadane są wyroki boskie. Życie toczy się dalej i trzeba iść naprzód.

Jest rok 1923. Do Limanowej przyjeżdża grupa artystów, zaproszonych przez ks. Kazimierza Łazarskiego na propozycję architekta Mączeńskiego. Jest wśród nich również Józef Mehoffer (1869-1946). Grupę krakowskich artystów z Mehofferem na czele oprowadza po świątyni sam ks. proboszcz Kazimierz Łazarski. Artyści podziwiają świątynię i komplementują ks. Łazarskiego za trud i wytrwałość, że w tak trudnych czasach dla budownictwa nie tylko sakralnego dokonuje rzeczy wręcz niemożliwych. Jak relacjonował mi jeden z naocznych świadków tego zdarzenia p. Franciszek Sułkowski z Lipowego, Józef Mehoffer miał się wyrazić o limanowskiej świątyni w następujących słowach: Tutaj niczego nie wolno zepsuć, spaskudzić, bowiem jest to najpiękniejszy kościół na południu Polski, idący w konkury z Katedrą Wawelską. Te słowa, pokrywające się niewątpliwie z prawdą, były obliczone z pewnością również na pozyskanie sobie ks. Łazarskiego. Jednym słowem chodziło o otrzymanie intratnego zamówienia na tak liczącym się w tamtym okresie, niemniej trudnym rynku artystycznym. Po zwiedzeniu świątyni i wstępnych oględzinach okien kościoła artyści zostali zaproszeni przez ks. Łazarskiego na plebanię. "Mój" naoczny świadek p. Franciszek Sułkowski przy dalszej rozmowie, niestety, już nie był obecny. Wiadomo jednak, że Józef Mehoffer zaproponował zrobienie cyklu witraży do całej świątyni. Miał podobno przychylić się do prośby ks. proboszcza Łazarskiego, aby to były Tajemnice Różańcowe (szczegóły nie są mi znane). Ks. Kazimierz Łazarski, jako doświadczony i wytrawny budowniczy miał podobno zaproponować "na próbę" zrobienie "okien" do Kaplicy Przenajświętszego Serca Pana Jezusa. Czy Mehoffer je wówczas wykonał? Czy pozostawił jakieś projekty lub szkice? Nie mamy na to żadnych dowodów. Wiemy natomiast z poufnej informacji, że artysta w rozmowie z ks. Łazarskim miał ponoć zaproponować jakąś sumę za zrobienie projektów, która była ponoć sumą zawrotną. Ks. Łazarski wysokością sumy był zaskoczony. Mehoffer, zdając sobie z tego sprawę, że jest to za wysoka suma dla parafii limanowskiej, po chwili osłupienia i milczenia ks. Łazarskiego, miał dodać: Gdyby ta suma Księdzu wydawała się za wysoka, to przyślę "tańszego" artystę.

Obiecał i przysłał. Jak się okazało, był nim Erwin Czerwenka (1887-1970) - uczeń Mehoffera, profesor w Szkole Nowodworskiego w Krakowie. Te i następne fakty są dobrze znane i udokumentowane. Można je przeczytać na kartach wydanej przed rokiem monografii (Bazylika Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej, Limanowa 2001). Niemniej pozostaje wciąż otwarte pytanie, czy już wówczas powstały jakieś szkice, lub projekty do Kaplicy Serca Pana Jezusa? Nie mamy potwierdzenia tego faktu; ani w Archiwum Parafialnym w Limanowej nie znajdujemy żadnych danych, ani nie udało się odnaleźć szkiców czy też kartonów owych projektów. Jedno nie ulega wątpliwości: okna w kaplicy Serca Jezusowego czekały na Mehoffera. Przypomnijmy dla potwierdzenia tego faktu: w kaplicy św. Antoniego były zainstalowane już dwa witraże w latach 30. A więc powtórzę jeszcze raz: okna w kaplicy Serca Jezusowego dziwnym zrządzeniem Opatrzności czekały wciąż na Mehoffera.

Projekt witraża "Gorejące serce Pana Jezusa" Józefa Mehoffera
Do tematu witraży w Limanowej Mehoffer powrócił w 1941 r. Nie wiemy jednak, z jakich pobudek, czy była to jego własna inicjatywa (np. dręczony wyrzutami sumienia, że wówczas zażądał zbyt wysokiego honorarium), czy też ks. Kazimierz Łazarski doszedł do przekonania po meandrach z wieloma artystami, że takiego artystę, jak Mehoffer warto by zaangażować, a może chciał się poza tym wywiązać z raz danego słowa? Przypomnijmy: zaproponował wów-czas Mehofferowi "na próbę" okna we wspomnianej kaplicy. Dodajmy jeszcze dla przypomnienia, że wówczas Wincenty Gawron (1908-1991) po zrobieniu witraży w 1940r. został zaaresztowany i wywieziony do Oświęcimia. Powstał znowu wakat na stanowisku malarza - projektanta witraży w Limanowej. Który to już raz z rzędu? W 1941r. Mehoffer wykonał akwarelowe (podmalowane) projekty, z których dwa: Gorejące Serce Pana Jezusa oraz Gorejące Serce Matki Bożej przechowywane są w Domu Józefa Mehoffera na ulicy Krupniczej 26. Owe projektowe witraże-obrazy, oprawne w ramy, wiszą na pierwszym piętrze w sypialni żony artysty - Jadwigi Mehofferowej z domu Janakowskiej (1871-1956), po obu stronach łóżka. Na jednym z nich, mianowicie na "witrażu" ukazującym Gorejące Serce Pana Jezusa, u dołu po prawej stronie, widnieje taka oto dedykacja imieninowa artysty: Mojej drogiej żonie Jadwidze w dniu 15 października 1941 [r. ofiaruje] Józef Mehoffer. Noszą one następujące numery depozytowe: 28/38, ND 85 - 74 - III; 29/38, ND 85 - 75 - III. Wspomina o nich dyrektor Muzeum Mehoffera p. Edward Waligóra w swoim przewodniku (Dom Józefa Mehoffera - Oddział Muzeum Narodowego w Krakowie, Kraków 1998) na stronie 22.

Minie znów ładnych kilka lat, zanim te piękne projektowe witraże doczekają się wreszcie realizacji. Realizacji, która doszła do skutku dopiero po wojnie w 1947 r., a więc już po śmierci artysty, który zmarł w 1946 r. Wykonania witraży w warsztacie Wojciecha Kaima miała doglądać ponoć sama żona artysty - znana malarka i Muza Mehoffera, która przebywając na wakacjach gdzieś w pobliżu Limanowej, zatroszczyła się o to, aby dedykowane jej przez męża witraże znalazły się w oknach limanowskiej świątyni. Po śmieci męża żywiła bowiem kult do Matki Bożej Bolesnej.
Projekt witraża "Serce Matki Bożej" Józefa Mehoffera
Są to jednak informacje nie potwierdzone, bo przekazów archiwalnych na ten temat nie ma żadnych. Nie potwierdzili, ani nie zdementowali "tych ustnych rewelacji" ówcześni pracownicy w firmie Wojciecha Kaima, p. Ludwik Kędroń - czeladnik w tym zakładzie oraz p. Franciszek Sejmej, który te witraże wykonywał. Nie wiemy również, czy działo się to jeszcze za czasów krótkiego pasterzowania ks. dra Antoniego Zapały (pełniącego swego czasu posługę kapelana przy marszałku Edwardzie Rydzu-Śmigłym), czy już po objęciu parafii przez ks. Ludwika Kowalskiego. Prawdopodobna jest ta druga wersja, że działo się to za proboszczowania ks. Ludwika Kowalskiego, gdyż w Archiwum Parafialnym natrafiłem wprawdzie na lakoniczną, niemniej bardzo ważną notkę, mówiącą, iż: Nie podejmował on [ks. A. Zapała] żadnych większych prac. Chcielibyśmy również wiedzieć, czy sprawy finansowo-formalne załatwiał fundator - J(an?). Bulanda, czy proboszcz. Jeśli proboszcz, to który? Prawdopodobnie proboszcz Ludwik Kowalski (1901-1983), który limanowską parafię objął w roku 1947, a właśnie w tym roku trwały prace nad witrażami Mehoffera, zainstalowane w oknach w roku następnym.

Zgodność projektu z realizacją

Uwagi natury formalno-stylistycznej: Do rozstrzygnięcia pozostają również dwie kwestie: pierwsza natury zasadniczej, czy i jak dalece projekt jest zgodny z realizacją oraz druga nie mniej ważna, która z wersji jest lepsza projektowa czy realizacyjna. Porównując obie wersje: projektową oraz realizacyjną rzucają się w oczy różnice. Nie są to różnice zasadnicze, niemniej mające wpływ na końcowy efekt estetyczno-wizualny. I tak w projekcie Gorejące Serce Jezusa Chrystus - Jego oblicze jest bardzo uduchowione, w realizacji zaś otrzymał On rysy bardziej realne. W projekcie głowa Chrystusa jest bardziej pochylona i zwrócona w prawo w stosunku do tego, co widzimy na witrażu. Wprawdzie w obu przypadkach Chrystus przyjmuje postawę otwartą - przygarniającą, niemniej w projekcie uniesione nieco wyżej ręce i ruchliwe dłonie mają więcej z życia i z ekspresji. W realizacji tylko jedna dłoń jest ruchliwa (zgięte dwa palce), druga bardziej statyczna. W projekcie włosy Chrystusa pozostawione są w większej swobodzie - przedzielone przedziałkiem i zachodzące po części na uszy. W realizacji brak przedziałka a włosy zaczesane są za uszy, tak że są one odkryte. W projekcie brak jest korony cierniowej, opasującej gorejące serce miłości Chrystusa, w realizacji zostało ono dodane. O ile kontury w projekcie są miękkie i płynne, to w realizacji przybrały formę bardziej ekspresyjną i wibrującą. Różnica występuje również w ramach podtrzymujących witraże w tzw. wiatrownicach. W realizacji witraże zostały wzmocnione dodatkową poprzeczną kątownicą.

Różnice dotyczą również witraża drugiego: Serca Matki Bożej. W projekcie Maryja jest jakby bardziej wiotka, szczuplejsza porusza się swobodnie, przygarniając rękoma w sposób naturalny tych, którzy się pod Jej obronę uciekają. W realizacji jest nieco usztywniona. Aniołki, które adorują Maryję i tworzą wokół Niej Anielską Aureolę, mają twarzyczki uduchowione, niemniej wyraziste i realne, w realizacji natomiast ich rysy są mniej czytelne. Są również braki. Brak jednej róży w stosunku do projektu w witrażu Matki Bożej spowodował, że symbolika 7 róż nie jest do końca czytelna, podobnie jak brak krzyżyka na welonie Matki Bożej w realizacji nie daje pełnej wymowy symbolicznej. Gwiazdki z projektu u Matki Boskiej zamieniły się w realizacji na łezki. Na plus realizacji trzeba natomiast zapisać świetną kolorystykę, dobry modelunek oraz efekty walorowe na obu witrażach. Mimo występujących różnic oraz dających się zauważyć niedociągnięć ikonograficznych i drobnych usterek wykonawczych witrażom limanowskim należy wystawić bardzo wysoką ocenę. Gdy zaświeci słońce i zacznie modelować swoimi promieniami twarze aniołków, to i one nabierają życia i charakteru. Zespół trzech witraży w kaplicy Serca Pana Jezusa w bazylice Limanowskiej Józefa Mehoffera trzeba zaliczyć do jednych z piękniejszych i uroczych witraży w polskiej sztuce witrażowniczej. Jeśli zważymy fakt, że witraż może pełnić w świątyni zasadniczo trzy funkcje, mianowicie psuć, utrzymywać lub poprawiać nastrój architektury, to witraże Mehoffera w tej tak wysmakowanej świątyni pełnią tę drugą role, mianowicie utrzymują wraz z architekturą nastrój sakralny w kościele. Limanowa może być dumna z tego, że ma takie arcydzieła jak witraże Mehoffera.

Artykuł ukazał się w numerze 9 - letnim z roku 2002 na stronie 14