"Warunki wojny na Podhalu okazały się i pod innym względem nadzwyczaj przyjemne. Mówię tu o stosunkach z ludnością. Nie trzeba było tu niczego szukać, bo wszystko czego dusza żołnierza walczącego dla szczęścia Ojczyzny pragnie było mu dane... Tu czułem się w Ojczyźnie, czułem się potrzebnym dla niej, jako jej obrońca. Od góry do dołu - ksiądz, gazda góralski, czy jego gaździna, mieszczanin czy robotnik - wszyscy szukali po prostu okazji, aby okazać swa sympatię do nas..."

Tadeusz Hejmej
Śladami Józefa Piłsudskiego
po Limanowszczyźnie
(fragmenty artykułu)
Archiwalna pocztówka ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej. Na jej odwrocie ktoś napisał ołówkiem: "Piłsudski w brązowym kożuszku tak jak był (...) pod Limanową" (część podpisu nieczytelna)
(...)

Podążając śladem wybitnych postaci związanych z naszą "mała ojczyzną" nie sposób pominąć marszałka Józefa Piłsudskiego, który już za życia stał się legendą. U podstaw legendy Piłsudskiego leżały jego czyny i postawa. On sam tworzył tę legendę. Niepoślednią rolę w formowaniu tej legendy odegrał wygląd samego Piłsudskiego. Była to klasyczna twarz Sarmaty z przedwcześnie siwiejącymi włosami. Wielu legionistów oglądało takie twarze na portretach przodków w swoich dworkach i domach, czy na obrazach Matejki i Grottgera. Legenda była nagrodą dla tych, którzy pierwsi powstali, dodawała wartości poświęceniu, którego nie chciało uznać społeczeństwo. Stanowiła także symboliczny most łączący niepewną teraźniejszość z wielką, a przerwaną przed laty historią. Piłsudskiego cechowała bezgraniczna miłość do Ojczyzny, uparte dążenie do niepodległości, gotowość do największych poświęceń. To on wprowadził polskich żołnierzy na szlak wielkiej wojny. Nie zniszczyła legendy tragedia polskiego września. Po drugiej wojnie światowej o Piłsudskim oficjalnie zapomniano. Nawet w setną rocznicę urodzin w 1967 r. nie ukazała się żadna wzmianka o nim. Sięgali więc po Piłsudskiego przeciwnicy władzy ludowej. Wracano do niego w okresach kolejnych kryzysów społecznych w 1968, 1970 i 1980 r. pojawiały się żądania dotyczące wprowadzenia Piłsudskiego do panteonu bohaterów narodowych. Do utrwalenia legendy przyczynił się Kościół katolicki, a w świątyniach odbywały się liczne nabożeństwa i uroczystości ku czci Marszałka. Należy dodać że do podtrzymania legendy przysłużyli się też limanowianie, bowiem według najnowszych ustaleń to właśnie w Limanowej Piłsudski zgolił sobie "socjalistyczną" brodę (prawdopodobnie u fryzjera Węgrzynka). Większość legionistów ujrzała Piłsudskiego bez brody dopiero podczas wkraczania do Nowego Sącza, 13 grudnia 1914 r.

Krwawy "taniec pod Limanową", tak nazwał Piłsudski trwające kilkanaście dni (23 listopada - 11 grudnia 1914 r.) zmagania, w których wzięło udział po obu stronach w sumie 200 tys. żołnierzy. Boje na Podhalu rozpoczęli legioniści nocą z 23 na 24 listopada, kiedy w wypadzie na Chyszówki wzięli do niewoli 5 oficerów i 86 szeregowych. Po śmiałej wyprawie na Chyszówki, żołnierze Piłsudskiego stacjonowali w Jurkowie. Trzeciego dnia pobytu jeden batalion wymaszerował do Limanowej, gdzie został radośnie przywitany przez ludność miasteczka. W Limanowej legioniści otrzymali wiadomość, że od Raszówek i Siekierczyny zbliża się kawaleria rosyjska. Legioniści przechodzą do Mordarki, gdzie za dworem ustawiają karabiny maszynowe i kilkanaście godzin powstrzymują napór silniejszego przeciwnika. Następnie wycofują się na okoliczne wzgórza nad Łososiną i Tymbarkiem. W tym samym czasie trwają walki w okolicach Dobrej (1 - 3 grudnia 1914 r.), gdy legioniści przez kilka dni odpierają ataki nacierających żołnierzy rosyjskich. 5 grudnia 1914 r. rozpoczyna się dla I Pułku Legionów okres najcięższych walk. Żołnierze maszerowali w kierunku Nowego Sącza, gdyż Piłsudski planował atak na to miasto. Nie wiedział, że są tam wielkie siły rosyjskie, które zmierzały w kierunku Limanowej. Przewaga Rosjan była przygniatająca. Całą noc i cały dzień (6 grudnia 1914 r.) legioniści powstrzymywali bardzo duże siły wroga. Następnego dnia toczyły się krwawe walki w Pisarzowej, a 8 grudnia legioniści walczyli na zachód od Limanowej. Taniec koło Limanowej zwany przez Piłsudskiego "kontredansem" odbywał się między Dobrą, Jurkowem, Słopnicami, Pisarzową, Marcinkowicami, Wysokim, Kaniną i Nowym Sączem. Legioniści to zbliżali się do Limanowej to oddalali.

Zmagania na Podhalu zakończyły się energiczną akcją grupy legionowej z Limanowej na południe przez Zalesie i Kamienicę w kierunku na Łącko. Po pomyślnej walce, stoczonej z jazdą rosyjską na Zalesiu, Piłsudski wkroczył do Kamienicy i w śmiałym ataku zajął Łącko. Tak w wielkim skrócie wyglądały walki na Ziemi Limano-wskiej.

Piłsudski był w Limanowej kilka razy, a swój pobyt w mieście wspominał bardzo ciepło. Warto, by mieszkańcy Limanowej pamiętali, że nie przypadkiem główna ulica miasta nosi nazwę Józefa Piłsudskiego. By przybliżyć te wydarzenia postaram się słowami Marszałka opowiedzieć o jego pobycie na Limanowszczyźnie.

Noc 23/24 listopada 1914 roku. Chyszówki.

"Okazało się, że w Chyszówkach nocuje cały szwadron ułański. Ułani rosyjscy źle pełnili służbę forpoczty. Nasi chłopcy prowadzeni przez górali bardzo zręcznie obstawili wieś, tak, że w nocy wzięto do niewoli cały szwadron z pięcioma oficerami. Zaskoczeni znienacka po bardzo krótkim oporze, gromadnie się poddali. Przy ówczesnym nerwowym nastroju tego frontu sukces nasz był triumfem nie lada, zwłaszcza, że wypadki wzięcia do niewoli całych jednostek jazdy zdarzają się w ogóle rzadko. Dowodzili pod Chyszówkami z początku Wieczorkiewicz i Wilczyński, w końcu Śmigły.

W Pisarzowej kwatera Józefa Piłsudskiego mieściła się w, widocznym na fotografii, domu Antoniego Górszczyka - nauczyciela, działacza samorządowego, legionisty i uczestnika dwóch wojen światowych. Zdjęcie z 1914r.

24 listopada 1914 roku. Jurków.

"Gdym stanął rano kwaterą na plebanii w Jurkowie, miałem od razu mnóstwo roboty. Naprzód musiałem zbadać jeńców. Wśród nich była spora garstka Polaków, którzy chętnie rozwiązywali języki w otoczeniu rodaków." Warto tu dodać, że nim Piłsudski dotarł do Jurkowa, gościł w Mszanie Dolnej. Olga Illukiewicz pisała że "W dniu 23 listopada 1914 roku oddziały legionowe wymaszerowały w kierunku Dobrej. Po wymarszu żołnierzy, do Mszany przybył automobilem Józef Piłsudski i zatrzymał się na krótko w restauracji rodziny Krupińskich."

4 i 8 grudnia 1914 roku. Limanowa.

"I nazajutrz byliśmy już w Limanowej. Było to 4 grudnia. W Limanowej zatrzymałem się na chwilę, by się ostrzyc.(...) Jeszcze tej nocy stanęliśmy w Limanowej. Cały mój oddział był w rezerwie na odpoczynku. Miałem kwaterę we wschodniej części tego miasta, bliżej do nieprzyjaciela, a więc przez Austriaków i mnie zajęty. Sam ze swym sztabem zatrzymałem się u miejscowego, zdaje mi się lekarza (Kazimierza Mieroszewskiego zwanego "fizykiem"). Wieczorem Moskale zaczęli ostrzeliwać Limanową i pozycje dookoła miasta. Zaczął się wielki bój pod Limanową. Miasteczko opuszczone istotnie przez sztaby i tabory, pali się gdzieś koło kościoła" (tuż przed bitwą jabłoniecką).

4 - 5 grudnia 1914 roku. Wysokie-Kanina.

"Gdym w Kaninie, na szosie do Nowego Sącza, dogonił sztab 2 Dywizji, dowiedziałem się, że na Wysokim stoją Moskale, a bateria ich strzela z Trzetrzewiny. Przez lornetkę obejrzałem Wysokie i stwierdziłem, ze obsada jest mała, więc łatwa do przepłoszenia. Rzuciłem jeden batalion i kawalerię na prawo od szosy. Kawaleria poszła naprzód i zsiadłszy z koni pieszo zaatakowała nieprzyjaciela od skrzydła. Moskale opuścili Wysokie, bateria z Trzetrzewiny zwiała, wszystko cofało się na Nowy Sącz".

(...)

więcej czytaj w numerze...


Artykuł ukazał się w numerze 18 - jesiennym z roku 2004 na stronie 31