Jan Wielek
Bitwa pod Limanową w roku 1914
(fragmenty artykułu)
Bitwa pod Limanową stała się wydarzeniem bardzo szeroko komentowanym w całej monarchii austro-węgierskiej. Dowódcy głównego korpusu uderzeniowego - generałowi Rothowi cesarz specjalnym telegramem dodał do nazwiska "von Łapanów und Limanowa". O słowo "Limanowa" wzbogaciło się również nazwisko poległego na Jabłońcu pułkownika Othmara Muhra. W Budapeszcie jednemu z placów nadano, istniejącą do dnia dzisiejszego, nazwę "Limanowa". W stolicy Węgier już w roku 1915 ukazała się specjalna broszura, w której opisano wyczyny huzarów z 9 Pułku walczącego pod Limanową. Nazwa naszego miasta trafiła również do najpoczytniejszej chyba książki o I wojnie światowej - "Przygód dobrego wojaka Szwejka" Jaroslava Haška. Szeroko też bitwę opisywała ówczesna prasa, donosząc nieraz z wielką przesadą, o austriacko-węgierskich sukcesach, jak choćby krakowski "Czas", który napisał, iż "była to największa bitwa nie tylko w tej wojnie, ale w ogóle w dziejach świata".

(...)

Spieszeni huzarzy atakują Rosjan. Zdjęcie zostało zrobione z narażeniem życia fotografa - jeden z huzarów już leży trafiony rosyjską kulą. Brak bagnetów, zwykle używanych przez piechotę podczas ataku, skłonił żołnierzy do chwycenia broni w taki sposób by w walce wręcz można było uderzać kolbą. Taki podpis figuruje pod tą ilustracją z nieznanego wydawnictwa anglojęzycznego, któego pojedyncze kartki podarował Miejskiej Bibliotece Publicznej Wincenty Gawron. Ofiarodawca opisał to zdjęcie w następujący sposób: Honwed Huzarzy pozują do ataku po szturmie na Jabłońcu 12.XII.1914r.Wiele wskazuje na to, że ten ostatni podpis jest prawdziwy. Wątpliwe, by fotoreporter wykonywał to zdjęcie podczas walki.
Na marginesie ilustracji znajdujemy jeszcze jeden dopisek Wincentego Gawrona: Obrazek ilustruje dokładnie Honwed Huzarów - tak jak byli ubrani, gdy przyszli do nas 6.XII.1914r. na kwaterę. Nie mieli szabel i bagnetów, a tylko karabiny i po 20 naboi w ładownicach. W głębi widoczny grzbiet Łysej Góry.

Grudzień 1914 roku. Zrujnowane zabudowania rodziny Odziomków w Mordarce.W czasie bitwy pod Limanową straty ponosiła także ludność cywilna. Walenty Gawron w liście skierowanym do siostry Agaty, z dnia 20 listopada 1915 pisał: Donoszę Ci, że w czasie wojny od granatu spaliła się chałupa Michała Kądziołki, Mamaczki z Gwizdówki, Odziomka kowala. Dalej znalazły się informacje o tragicznej śmierci babki nadleśniczego dóbr dzikowskich i o tym, że granat, który wpadł do domu Michała Kądziołki ranił poważnie jedną z kobiet, która poznała brak ręki, gdy wybiegła na podwórze. (List w maszynopisie, ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej)


więcej czytaj w numerze...

Artykuł ukazał się w numerze 18 - jesiennym z roku 2004 na stronie 4