Szlacheckie dwory Limanowszczyzny w okresie okupacji hitlerowskiej były nie tylko ostojami polskości i ośrodkami konspiracji. Dawały także schronienie wielu osobom ukrywającym się przed okupantem, a często przyjmowały pod swój dach znamienite i sławne postacie. Dwór Turskich w Tymbarku, o którym wielokrotnie pisaliśmy, gościł podczas okupacji, między innymi Juliusza Osterwę. Pisała o tym Władysława Szkaradkówna-Lubasiowa w artykule "Śladami Osterwy" drukowanym w roku 1987 na łamach nieistniejącego już tygodnika "Kierunki"1. Poniżej publikujemy fragmenty tego artykułu, opatrzone tytułem pochodzącym od redakcji.

Władysława Szkaradkówna-Lubasiowa
Juliusz Osterwa w Tymbarku
(...) Okupacja. Osterwa był u szczytu możliwości twórczych. Ale nie zgłosił się na wezwanie okupanta i pobyt w Krakowie, gdzie przeniósł się ze zrujnowanego podczas oblężenia Warszawy mieszkania, stał się tym samym dla niego bardzo niebezpieczny.

W lutym 1943 roku, na zaproszenie Stefanii i Adama Stadnickich, wyjechał Juliusz Osterwa z żoną i małą córeczką Marysią, do Nawojowej koło Nowego Sącza.

Z gościny właścicieli pałacu w Nawojowej korzystał przeszło półtora roku, uwolniony wprawdzie od trosk o chleb powszedni, lecz nękany wieloma dolegliwościami, tak psychicznymi, jak i fizycznymi. (...)

Spotykaliśmy się [wspomina autorka] (...) również w okolicznych dworach ziemiańskich, i tu posłużę się cytatem ze znanej książki Józefa Szczublewskiego pt. "Żywot Osterwy", w tym fragmencie korzystającego z notatek artysty z 1943r.: W Tymbarku, w dworku znajomych, 12.IX wobec kilkunastu słuchaczy czyta przy świecach II akt "Wyzwolenia". Pod wrażeniem tego jedna ze słuchaczek - Szkaradkówna, łączniczka Armii Krajowej, napisze wiersz "Dokąd idziesz Konradzie", dedykowany Osterwie i wręczony mu nazajutrz w Nowym Sączu. Fragment konspiracyjnego wiersza brzmi: "Nawet Maska żadna się nie stara myśli Twoje na światło wyciągnąć i badać. Za oknem Ostrej ściana i poszepty wiatru, i Beskid zbuntowany repetuje broń. A ty oparty o czas, którego już nie ma, o los się trwożysz Polski, która jutro będzie".

Szlakiem wspomnień pojechałam do Tymbarku - pierwszy raz od czasów okupacji. W pamięci pozacierała się topografia. Stanęłam na ryneczku i bezradnie poczęłam się rozglądać, którędy przejść do dworku ongiś pani Turskiej. Naprzeciw mnie kremowe ściany kościoła jaśniały w słońcu jak w tę wrześniową niedzielę 1943 roku, kiedy byliśmy tu na uroczystej sumie. Siedzieliśmy wówczas w kolatorskich ławkach: panie Turskie, państwo Osterwowie, Jadwiga Wolska i ja.

Po Mszy świętej razem z tłumem wyległym z kościoła oglądaliśmy "cudeńka" rozłożone na odpustowych kramach, jakby nie było wojny i okupacji. Artysta kupił dla żony serce z piernika, dla córeczki glinianego kogutka, ja zawiesiłam na szyi różaniec z kuleczek słodkiego ciasta. Potem dołączył do nas inżynier Józef Marek, który w latach trzydziestych założył w Tymbarku chłopską spółdzielnię owocarską, nauczył sadzić i pielęgnować rozlegle sady i wybudował fabryczkę do przetwarzania wyhodowanych owoców, w czasie zaś okupacji z tejże "marmoladziarni" zrobił ognisko pracy podziemnej. Spoczywa na cmentarzu w Tymbarku, na jego grobie w kamiennej kapliczce, kamienny Chrystus Frasobliwy oparł znużoną głowę na dłoni, a u stóp jego wykuto: "Józef Marek - "Lanca" 1900-1958. Serce oddał Bogu - rozum Ojczyźnie".

Juliusz Osterwa
Wówczas na obiedzie u pani Turskiej, Juliusz Osterwa, artysta scen polskich i Józef Marek, chłopski działacz, debatowali nad kształtem przyszłego państwa polskiego obydwaj utopiści.

W porze podwieczorkowej przyjechali do dworku nowi goście: Romerowie z Jodłownika z Łucją, która pisała wiersze i z klasztoru cystersów w Szczyrzycu ojciec Stanisław, znawca i miłośnik literatury.

Nigdy już "Wyzwolenie" nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak wówczas. Może przez ten specjalny nastrój: okna otwarte w ogród, na stole świece, na niebie księżyc, a pod oknem w ogrodzie młodzi mężczyźni, którzy woleli tam pozostać niż tłoczyć się w saloniku - a może po prostu czuwali nad naszym bezpieczeństwem...

Osterwa zachwycał się i wzruszał. O jakże on odczuwał ten toczący się w duszy Konrada spór. To były jego marzenia i dążenia, jego rozterki, zwątpienia i niepewności. I kiedy Konrad-Osterwa obwieszczał: Mogą mię stemplować markami, jakimi kto chce, i znaczki na mnie nakładać pocztowe, jakie kto chce. I jacy tam będą oszuści, mogą w moich kieszeniach ręce płukać, mogą mię kraść i brać z moich skrzyń i komór, z moich pól i z moich lasów, i zbóż, i warzyw. Ja jestem wolny! my czuliśmy się wolni i pełni siły mimo okupacyjnego terroru.

Nie wiem czy Osterwa zdawał sobie sprawę, że wyjeżdżając z Krakowa, gdzie groziły mu represje okupanta, naraża się na Sądecczyźnie na niebezpieczeństwo nie mniejsze. Przecież w Nawojowej było siedlisko pracy konspiracyjnej, a okoliczne lasy stały się schronieniem i domem dla partyzantów2. Dopiero najazdy policji na pałac Stadnickich, liczne aresztowania w okolicy i ucieczki młodych sprawiły, że zdecydował się opuścić ziemię sądecką. Z końcem września 1944 roku Juliusz Osterwa z żoną i córeczką powrócił do Krakowa.(...)

Juliusz Osterwa - (właśc. Julian Maluszek) 1885-1947 - aktor, reżyser, reformator teatru, Debiutował w roku 1904 pod pseudonimem, który wymyślił jego szkolny kolega Leon Schiller. Później występował w teatrach Poznania, Wilna i Warszawy, stając się ulubieńcem publiczności.

Podczas I wojny światowej przebywał w Rosji, gdzie pod wpływem spotkań z K. Stanisławskim i M. Limanowskim oraz doświadczeń z polskimi aktorami w Kijowie wykrystalizowały się jego idee teatralne. Po powrocie do kraju założył studyjny teatr-laboratorium "Reduta", którego był kierownikiem, reżyserem i aktorem.

W latach 1932-35 dyrektor teatru J. Słowackiego w Krakowie. Na stanowisko to powrócił w roku 1946 i piastował je do końca życia.

Obdarzony znakomitymi warunkami scenicznymi i magnetyczną osobowością był zarazem jednym z najwybitniejszych polskich aktorów, stworzył wielkie kreacje w repertuarze romantycznym.

Naczelną ideą Osterwy było stworzenie teatru zdolnego do objawiania prawd metafizycznych, co uznawał za możliwe jedynie przez całkowitą przemianę aktorów i odrzucenie teatru jako błahej rozrywki. Usiłując realizować ten cel stworzył pionierski teatr-laboratorium. Wprowadził wiele nowatorskich metod kształcenia aktorów, troszcząc się równocześnie o ich poziom etyczny.

Na podstawie noty biograficznej w "Wielkiej Encyklopedii Polski" (tom 7), wyd Kluszczyński, Kraków 2004.
Przypisy:
1. "Kierunki", nr 20 (1597), rok XXXII, Warszawa, 17 maja 1987, str.1 i 13.
2. Warto przypomnieć, że podobna sytuacja panowała w dworze Turskich w Tymbarku. Patrz: Stanisław Wcisło, Tymbarski dwór i jego właściciele, "Almanach Ziemi Limanowskiej" nr 24/2006 oraz tegoż autora Tymbarski dwór w czasie okupacji hitlerowskiej, "Almanach Ziemi Limanowskiej" nr 26/2006.

Artykuł ukazał się w numerze 29 - letnim z roku 2007 na stronie 20