Nasze polskie budownictwo to: soboty w kościele, a podcienia w mieście.

Józef Szymon Wroński
Limanowskie podcienia
Rynek limanowski zabudowany był pierwotnie domami drewnianymi, zwróconymi w większości szczytem w stronę Rynku, z widocznymi, ozdobnymi "ostatkami". Konstrukcję miały wieńcową (zrębową), a dachy czterospadowe, z czasem zastępowane dachami naczółkowymi, z wysuniętymi, nadwieszonymi, dużymi okapami, tworzącymi coś w rodzaju "ciągu mini podcieni", ale bez wspierających je słupów, a raczej słupieni. Kryte były słomą, czyli strzechą, a następnie gontami, wyrabianymi między innymi na Pasierbcu. Z czasem domy te wzbogacane były dachami naczółkowo-przyczółkowymi, stanowiąc o malowniczym charakterze dawnego limanowskiego Rynku.

Limanowskie podcienia. Północna strona rynku - widok w stronę kościoła. W głębi widoczna zachodnia pierzeja rynku z piętrowym budynkiem szkoły. Fotografia z pierwszej połowy lat trzydziestych XX w.

Po spaleniu się miasteczka w roku 1769, te szczytowe domy (często z okienkami strychowymi w szczycie pod naczółkiem) zastępowano domami o układzie kalenicowym. Zaczęła pojawiać się zabudowa podcieniowa (podcienie wsparte na drewnianych słupieniach), która na przełomie XVIII i XIX wieku, a w szczególności w drugiej połowie XIX wieku była sukcesywnie uzupełniana. Słupienie, o kwadratowych podstawach ("bazach"), miały trzony (ich naroża) sfazowane, a "głowice", wzbogacone po bokach zastrzałami, tworzyły trójpalczastą konstrukcję, na której wspierała się potężna czołowa belka stropu podcienia1. Poprzeczne belki dźwigały dranice stropu podcieniowego, tworzącego podłogę poddasza. Konstrukcja była czytelna i widoczna od wewnątrz, gdyż płaszczyzna dolna pułapu nie była podbita deskami. Tak więc części strukturalne podcienia były także elementami kształtowania plastycznego.

Niedzielna fotografia rodzinna na tle limanowskich podcieni. Od lewej: Jan Joniec (współwłaściciel linii autobusowej Limanowa-Kraków, brat ks. płk Józefa Jońca), Stanisław Zieliński - masarz, Zofia Joniec - żona Jana oraz ich synowie: po lewej Grzegorz, po prawej Narcyz. Fotografia z końca lat dwudziestych XX wieku.
Należy jednak podkreślić, iż nie cały Rynek otoczony był podcieniami: jedynie od strony północnej ciągnęły się podcienia wzdłuż domów i częściowo po przeciwnej stronie rynku od strony południowej (istniały tu podcienia tylko przy paru domach). Podcienia spełniały więc niezwykle ważną rolę dekoracyjną, użyteczną i społeczną. W podcieniach kupcy wystawiali swoje towary, rękodzielnicy wyroby, a w miesiącach wiosennych i letnich wystawali pod nimi najemnicy, czekający na ofertę pracy.

Bogactwo lasów świerkowo-jodłowych i łatwość uzysku drewna, jako materiału budowlanego, to przyczyny, dlaczego miasteczko przez tyle stuleci zapełniało się budynkami drewnianymi o charakterze swojsko-regionalnym. W drugiej połowie XIX wieku wziętym cieślą budowlanym licznych domów drewnianych w Limanowej i okolicy był Walenty Leśniak, zwany "Ziemniakiem", pochodzący z Sowlin2. Ów Leśniak uznawany jest za budarza, który na terenie Limanowszczyzny wprowadził facjaty. Jeżdżąc na saksy, poznał je tam i zaczął je wprowadzać z pożytkiem w rodzinnych swych stronach, gdzie dotychczas tradycyjnie stosowane był tylko dachy czterospadowe. Wykonywano je z desek, narżniętych traczną piłą3. Jemu też przypisuje się budowę wielu podcieniowych domów, jak również ich naprawę.

Limanowa. Podcienia po północnej stronie rynku - po remoncie. Na pierwszym planie na rowerze Grzegorz Joniec. Fotografia z roku 1940.
Zbudowane po II wojnie światowej kamienice podcieniowe w Rynku z otwartymi arkadami4, należą do tradycyjnych form budownictwa i architektury w Polsce. Stanowią one świetną oprawę architektoniczną dla odbywanych tu uroczystości tak państwowych, jak i kościelnych, a także licznych spotkań mieszkańców, gości oraz turystów. Spełniają więc świetnie funkcję publiczną; zapraszają, by schronić się bezpiecznie, jak zajdzie potrzeba, przed słotą i słońcem, a przy okazji wejść do znajdujących się tutaj sklepów i sklepików. I tak, w oczekiwaniu poprawy pogody możemy zrobić zakupy i spędzić czas w suchych i przyjaznych pomieszczeniach. Te powojenne kamienice podcieniowe w Limanowej budowano więc nie na wzorach byłych limanowskich domów podcieniowych, lecz na wzorach podcieniowych kamienic renesansowych w Polsce (na przykład w Kazimierzu nad Wisłą i wokół rynku w Zamościu)5. Budowa kamienic limanowskich po II wojnie światowej dobrze odpowiadała więc ówczesnym trendom i tendencjom ideowym zgodnym zresztą z zasadą architektury narodowej w formie6.

Przykład podcienia narożnego. Rynek limanowski, róg rynku i obecnej ul. Matki Boskiej Bolesnej. Początek lat sześćdziesiątych XX w. (fot. Stefan Bieda)
W Limanowej mamy cztery typy podcieni. Pierwszy typ to podcienia frontowe (arkadowe); reprezentują je kamienice podcieniowe, opisane powyżej. Drugi typ: podcienia narożne, występują w kamienicach stojących w narożniku Rynku i ul. Kościuszki7. Trzeci - podcienia-soboty występują przy limanowskim kościele i zbudowane zostały na wzór sobót przy kościołach drewnianych. Wreszcie czwarty typ (tak zwane podcienia "architrawowe"), to podcienia przy domach towarowych.

Podcienia arkadowe w Rynku limanowskim, należące do typu pierwszego, są piękne i stylowe. Te z kolei, przynależne do typu czwartego przy domach towarowych, pełnią wprawdzie swą funkcję użyteczną i społeczną, pozbawione są jednak funkcji dekoracyjnej, a więc estetycznej (to szkoda, wielka szkoda!) . Jest to efekt ignorancji spuścizny i dorobku kultury narodowej oraz hołdowania efektom architektury modernistycznej i funkcjonalnej, uważającej, że dekoracja traktowana jak ornament, to zbrodnia8. Ten, kto dopuścił taki typ budownictwa w tym miejscu do realizacji (spełniający marzycielskie dążenia, a raczej sen o szklanych domach) nie rozumiał tak naprawdę jednego: że nie ma architektury bez urbanistyki.


Oto dwie fotografie świadczące o tym, że limanowskie podcienia z biegiem czasu zmieniały swój wygląd. U góry stan z lat dwudziestych XX wieku, u dołu z roku 1944. Widoczne są wyraźne efekty remontów przeprowadzonych za kadencji burmistrza Tomasza Biedy (objął tę funkcję w r.1934) oraz w latach okupacji. W znacznej części zmieniono wówczas pokrycie dachów, odnowiono fasady domów, wymieniono słupy podpierające podcienia, ułożono nowy chodnik, zainstalowano ukryte w stropie oświetlenie. Na początku lat czterdziestych XX wieku powstały także nowe jezdnie wokół rynku, założono skwery, posadzono drzewka i ustawiono kamienne ławeczki.


Przypisy:
1. Podobne podcienia występowały w starych drewnianych domach w Ciężkowicach (pow. tarnowski). Zob. Witold Szolginia, Ilustrowana encyklopedia dla wszystkich. Architektura i budownictwo, wyd 3. Warszawa 1991, s.303.
2. Jan Sitowski, Wspomnienia limanowskie i starosądeckie, Mordarka 1916, s. 10 nn. Pojawia się również imię Kazimierz owego Leśniaka. Por. Opowieści o dawnej wsi limanowskiej, opr. Wincenty Gawron, "Mater Dolorosa" BSMBBwL, R.XIX, nr 2 (45), s 26.
3. Opowieści o dawnej wsi limanowskiej, opr. Wincenty Gawron, o.c., s.26-27.
4. I "powiekowymi" świetlikami-lukarnami w połaciach dachowych.
5. Projekt Bernardo Morando (1540-1600). W Szolginia, o.c., s.303
6. I socjalistycznej w treści. Znajdowały się tam sklepy i punkty PZGS.
7. Kamienica, zbudowana w XIX w. była pierwowzorem dla drugiej, wzniesionej w XX w., a znajdującej się po drugiej stronie. Natomiast narożne podcienia, których reprezentantkami są owe dwie kamienice (a także Dom Nauczyciela przy dzisiejszej ul. Jana Pawła II), występowały często w chatach i domach miejskich.
8. Ornament und Verbrechen (Ornament i zbrodnia) tytuł wydanych w 1908 r. wykładów pioniera architektury funkcjonalnej Adolfa Loosa (1870-1933).

Artykuł ukazał się w numerze 32 - wiosennym z roku 2008 na stronie 9