Jerzy Bogacz
Fotografia pełna tajemnic.
Wnętrze limanowskiego kościoła
osiemdziesiąt lat temu.
Publikowana po raz pierwszy fotografia, udostępniona przez panią Barbarę Hadzewicz (z domu Wojtowicz) z Warszawy, dzięki staraniom pani Marii Kazimierczak, ukazuje dawny wygląd wnętrza kościoła limanowskiego. Widoczne na zdjęciu szczegóły pozwalają ustalić w dużym przybliżeniu datowanie zdjęcia: są już gotowe stalle ukończone w roku 1925, a nie ma jeszcze na sklepieniu polichromii, którą w latach 1930-32 wykonał Adam Miksz. Tak więc fotografia musiała być wykonana pomiędzy rokiem 1925 a 1930.1

Widoczne na zdjęciu niezwykłe pająki, służące wówczas do oświetlania limanowskiego kościoła, nawiązują niewątpliwie do wzorów lamp secesyjnych. Zdumiewają one jednak zarówno wielkością, jak i eklektycznym bogactwem zdobnictwa. Zwraca też uwagę to, że przy ich wykonaniu współpracować musiało wielu rzemieślników - spotykamy tu bowiem połączenie rozmaitych technik: ślusarstwa, kowalstwa, rzeźbiarstwa i witrażownictwa. Warto też zauważyć, że każdy z pająków wykonany został według indywidualnego wzoru.

Według relacji wielu starszych limanowian2, widoczne na fotografii niezwykłe żyrandole z całą pewnością wisiały w limanowskim kościele jeszcze w latach powojennych, inni utrzymują, że do końca lat pięćdziesiątych XX wieku. Podobno w tym okresie czyścił je, z kolegami ministrantami, Jan Wielek. Usunięto je z całą pewnością za probostwa ks. Ludwika Kowalskiego. Rozmówcy podają dwa powody zamiany oświetlenia kościoła na nowe: według jednych stare "nie pasowało" do wnętrza, według innych kierowano się względami bezpieczeństwa, gdyż wiszące konstrukcje, wykonane z dużej ilości szkła i metalu, były bardzo ciężkie.

Nie udało się, niestety, ustalić kto projektował te niezwykłe pająki oraz gdzie i kiedy one powstały. Podobno - przynajmniej niektóre - wykonano w latach międzywojennych w warsztatach Rafinerii Nafty w Sowlinach.

Wiadomość tę potwierdza Wincenty Gawron (nauczyciel) pisząc: Po zamknięciu rafinerii (koniec października 1934) nadal pracowali w niej fachowcy: Ludwik Gola, Wacław Kiełbasa i Walenty Seruga, gdyż wytwarzano tam jeszcze prąd elektryczny, który przesyłano na rynek i do nowo wybudowanego kościoła w Limanowej, gdzie wszyscy pracownicy rafinerii wykonali instalacje, na które firma dostarczyła część materiału. Do oświetlenia kościoła limanowskiego w rafinerii też był wykonany bardzo okazały pająk z metalu i szkła. (...) wisiał w głównej nawie kościoła, skąd usunięto go za probostwa ks. dra Ludwika Kowalskiego.3

Autor cytowanego artykułu uzupełnił go także sporządzoną w formie notatki informacją, że w wykonywaniu tych pająków uczestniczył pracownik Rafinerii, nieżyjący już mieszkaniec Sowlin Stanisław Bulanda. Jan Wielek wspomina, że w wykonywaniu pająków dla limanowskiego kościoła miał także swój udział brat biskupa Piotra Bednarczyka - Rafał Bednarczyk, absolwent znanej w okresie międzywojennym szkoły zawodowej w Świątnikach, utalentowany ślusarz i mechanik, pracujący najpierw w limanowskiej rafinerii nafty, a po wojnie w zakładach w Tymbarku. Jest on prawdopodobnie autorem ozdobnych, kutych bramek w kaplicach z motywami liści i kwiatów słonecznika.4

Warto jednak zwrócić uwagę, że w cytowanym artykule mowa jest o jednym tylko pająku, a ci, którzy go pamiętają twierdzą, że wyglądał inaczej niż te na zdjęciu; był lżejszy, bardziej ażurowy. Skąd zatem pochodzą pozostałe?

Obecny proboszcz i kustosz sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej Limanowskiej - ks. prałat Józef Poręba wspomina, że gdy rozpoczynał pracę duszpasterską w Limanowej w roku 1970, w pomieszczeniach wieży znajdowały się już tylko resztki tych żyrandoli. Były to fragmenty metalowych konstrukcji oraz rzeźbione głowy lwów. To one właśnie trzymały podobno w pyskach koła, do których zamocowane były łańcuchy, służące do zawieszania pająków w bocznych nawach.

Z tych ocalałych elementów metalowych wykonano żyrandol nad sanktuaryjnym ołtarzem polowym oraz stojaki, na których ustawia się krzyż do adoracji.

Rzeczywiście, w żyrandolu wiszącym nad ołtarzem polowym można bez trudu rozpoznać fragmenty największego pająka, widocznego na fotografii, wiszącego pośrodku nawy głównej.

Natomiast zachowane głowy lwów, rzeźbione w drewnie, wykorzystano dopiero niedawno; wmontowano je w ołtarz, wykonany w lipcu 2008 roku na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego w budowany właśnie kościół pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego w Mordarce.

Dzięki temu uratowano od zniszczenia i na nowo wykorzystano zachowane elementy dawnych pająków oświetlających kościół.

Wnętrze limanowskiego kościoła w latach 1925 - 1930. Fotografia ze zbiorów B.Wojtowicz-Hadzewicz z Warszawy

Przyglądając się poniższej fotografii, warto także zwrócić uwagę na inne jeszcze różnice między ówczesnym, a obecnym wyglądem świątyni. Widać tu, między innymi, ołtarz główny w jego pierwotnej postaci, a także stare ławki, które zajmowały znacznie mniej miejsca niż obecne, przez co wnętrze świątyni wydaje się być bardziej przestronne. Wrażenie to potęguje także brak polichromii. Jasne sklepienie przydaje tej architekturze lekkości, odbija światło i otwiera przestrzeń ku górze ku architektonicznemu "niebu". Stan ten zmieniły wykonane później malowidła - obrazy Adama Miksza, utrzymane w ciemnej kolorystyce. Jak pisał Józef Szymon Wroński: Zniszczyły one (...) efekt monumentalności wnętrza, nadany mu przez Mączeńskiego.5

Kolejni artyści dekorujący wnętrze limanowskiego kościoła nie myśleli najwidoczniej to tym, o czym współcześnie tak pięknie pisał Andrzej Stasiuk: W świątyniach najmniej fascynujące są obrazy i przedmioty. Zanadto przypominają resztę rzeczywistości. Próbują się z niej wyrwać i na powrót w nią zapadają, dowodząc daremności wszystkich wysiłków. Natomiast zamknięte w bryle powietrze, uformowana sklepieniem, ścianami i architektonicznym szczegółem przestrzeń stanowią najdoskonalsze odwzorowanie tęsknoty.6

Żyrandol nad ołtarzem polowym, wykonany z zachowanych elementów metalowych jednego z ozdobnych pająków oświetlających niegdyś limanowski kościół (porównaj z fotografią poniżej).

Zewnętrzny kształt limanowskiego kościoła jest niewątpliwie jedną z bardzo udanych prób wyrażenia metafizycznych doznań i pragnień ludzkiej duszy językiem właściwym architekturze - pełnym szlachetnej prostoty, a przy tym nawiązującym wyraźnie do swojskości.

Wnętrze świątyni nie jest już jednak tak konsekwentną jednością. Starły się w nim bowiem dwie odmienne koncepcje wspaniałości Domu Bożego.

Jedna z nich, prezentowana przez projektanta kościoła architekta - Zdzisława Mączeńskiego zasadza się na odwiecznym przekonaniu budowniczych, że architektura sama w sobie jest najdoskonalszym odwzorowaniem tęsknoty, że to ona właśnie, będąc materialnym wyrazem modlitwy i kontemplacji, najlepiej zbliża nas do Boga poprzez organizację przestrzeni, operującą harmonią proporcji i kształtów. Wszystko, co pojawia się w świątyni później, powinno tę harmonię podkreślać.

Tendencja druga, realizowana dość powszechnie, wynika z wiary w to, że o wspaniałości świątyni decyduje bogactwo jej wnętrza, wyrażające się w nagromadzeniu dzieł sztuki zdobniczej. To ten właśnie nurt estetycznoideowy zrealizowany został ostatecznie we wnętrzu limanowskiego kościoła.

Dziś, gdy podniesiony on został do godności bazyliki, a także oficjalnie uznany jest za zabytek7, kolejne pokolenia wiernych słusznie traktują wystrój świątyni jako zamkniętą i skończoną całość, nie zdając sobie sprawy ze sporów jakie przez długie lata toczyły się wokół tej sprawy. Wynikały one stąd, że projektant limanowskiego kościoła - Zdzisław Mączeński nigdy nie pogodził się z wystrojem wnętrza i przez długie lata walczył o nadanie mu charakteru zgodnego ze swoją wizją.8

Tak wyglądał świecący pająk w nawie głównej limanowskiego kościoła (wyraźnie widoczna część witrażowa). Zdjęcie wykonane podczas mszy żałobnej odprawianej po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, udostępniła Barbara Wojtowicz-Hadzewicz

Zdanie Mączeńskiego uwzględniono jednak dość późno i w znacznie ograniczonym zakresie. Dopiero podczas prac renowacyjnych, poprzedzających koronację limanowskiej Piety, prowadzonych w latach 1958-1961 zlikwidowano część zbędnych ozdób. Wtedy też najprawdopodobniej usunięto pająki, widoczne na archiwalnej fotografii. Zdecydowano się na to zapewne dlatego, iż były one elementami zbyt "wypełniającymi" wnętrze, dominującymi nad architekturą i odwracającymi uwagę od perły tej świątyni - łaskami słynącej figury Matki Boskiej Bolesnej. I choć wielu wiernym stare pająki się podobały, decyzję o ich usunięciu uznać należy za słuszną.

Lakoniczną informację na temat zmian wprowadzonych wtedy w wystroju wnętrza kościoła znajdujemy w jego monografii, gdzie czytamy: Prace te prowadzone były według projektu Mączeńskiego i pod jego kierunkiem. Odnowiono wówczas ściany kościoła, usuwając z pilastrów i po części kolumn kiczowate sztukaterie. Stacje Drogi Krzyżowej oczyszczono z pstrokatej polichromii, a przy okazji rozbudowy chóru muzycznego (...) zniknęły z parapetu i filarów anioły.

Fragment ołtarza wykonanego na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego w kościele p.w. Miłosierdzia Bożego w Mordarce. Zdobiące go głowy lwów, znalezione przed laty w pomieszczeniach wieży limanowskiego kościoła były niegdyś częściami pająków oświetlających limanowską świątynię. (fot. Jerzy Bogacz)

Dalej znajdujemy jeszcze jedną, interesującą nas informację: Przy okazji tych prac zawieszono w nawach bocznych 10 pająków drewnianych, pozłacanych.9 Wtedy też zapewne zdjęto te, które oglądać możemy na prezentowanej w "Almanachu" archiwalnej fotografii. Jest w niej zawarte sporo informacji, ale i wiele zagadek. Dotyczą one głównie pochodzenia oraz dalszych losów niezwykłych pająków oświetlających niegdyś limanowski kościół. Może zagadki te pomogą rozwiązać nasi czytelnicy?




Przypisy:
1. Józef Szymon Wroński, "Bazylika Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej. Kościół-pomnik Konstytucji 3 Maja", Limanowa 2001, s.136-149.
2. Relacje: Krystyny Bogacz, Wincentego Gawrona, Stanisławy Winiewskiej, Krystyny Mordarskiej, Jana Wielka.
3. Wincenty Gawron "Rafineria w Sowlinach", "Almanach Sądecki", rok. VIII nr.4 (29) r.1999, s.9.
4. J. Sz. Wroński (op.cit), s.149.
5. A także, że przekreśliły strukturę sklepień, zamiast ją podkreślać. J.Sz. Wroński (op.cit. s. 139)
6. A. Stasiuk, opowiadanie "Miejsce" z tomu "Opowieści galicyjskie", wyd. Czarne, Wołowiec 2006, s.43-44.
7. Kościół limanowski został wpisany na listę zabytków 12 sierpnia 1971 na mocy decyzji Wydziału Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie.
8, 9. J. Sz. Wroński op.cit. s.62-63

Artykuł ukazał się w numerze 33 - letnim z roku 2008 na stronie 24